Moją głowę przepełniały myśli.Myśli te były bardzo różne,ale dotyczyły
jednego...Volturi.Już w krótce odzyskam wadzę...Tak idąc usłyszałem
moich dawnych znajomych...
'Proszę,proszę...kogo my tu mamy?'Uśmiechnąłem się złowieszczo.
Był to Seth,Tanya i jakieś wilki,ale najbardziej zależało mi n a tej dwójce...
'Aro dla własnego dobra idź już sobie...'zawarczala Tanja.
'Ale jak to już nie pamiętasz swego kolegi?'podszedłem do wilczycy i uderzyłem nią o pień drzewa,teraz tylko Seth...
'Zaraz zaraz co ty tam chowasz?'zza Seth'a widać było małą
postać.Odrzuciłem lekko Seth'a(był zbyt silny,a ja zbyt słaby na tą
chwilę...)
'Kim jesteś dziewczynko?'dotknąłem ręką jej bladoróżowych policzków z moim dziwnym(i przerażającym) wyrazem twarzy.
'Jestem Ren...'nie dokończyła bo Seth wskoczył między mną a tą małą, lecz zdążyłem rozpoznać kim była...
'Tak to ona!Haha mała Renesmee Cullen!Co ona tu robi?Nie ważne!Błahaha!!' Zacząłęm się "złowieszczo śmiać.
Mają radość przerwał Seth uderzając mnie łapą,musiałem się ukryć,aż nie odzyskam mej posady...
(?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz